Poduszki lniane
Administrator październik 1st, 2008
…już niedługo poduszki lniane.
Będą dostępne poduszki z lnu. Poduszki lniane z łuską gryki, może też z czymś innym w środku.
Len jest całkowicie naturalną tkaniną. Bez dodatków, bez jakiejkolwiek chemii. Lniane poduszki dla dobrego snu. Chcesz dobrze i zdrowo spać? Może zmień poduszkę do spania.
Materace z lnianymi pokrowcami też będą.
Nowy len ma podobno niezwykłe właściwości. Len modyfikowany genetycznie próbuje się wykorzystywać do robienia opatrunków. I to z doskonałym skutkiem. Może to być nadzieja dla poważnie chorych ludzi.
W tej chwili już można kupić poduszki lniane. Wreszcie są dostępne (piszę to 8 sierpnia 2010r.). Z czystego, naturalnego lnu, który był wcześniej sprany, więc nie ma obawy, że po praniu tkanina się skurczy. Nie ma w tej tkaninie sztucznych dodatków więc poszewki są trochę zmięte - taki jest urok naturalnych tkanin a lnu w szczególności. Natomiast warto wypróbować taką poduszkę bo to coś zupełnie wyjątkowego. Tutaj jest poduszka lniana 60×40 cm. A tutaj poduszka do medytacji z lnu.
Ciekawe kiedy się pokażą te lniane poduszki. Zobaczymy i poczekamy na nie.
Poduszki lniane?
Poduszki z lnianymi poszewkami.
Same poduszki nie są z lnu ale poszewki są.
Len jest całkowicie naturalny. To jeden z najlepszych materaiałów. Najlepiej jak z dodatkiem ‘elastanu’ czyli ‘lycry’, dzięki temu poszewka jest bardziej miękka i nie mnie się tak.
Opatrunki ze zmodyfikowanego genetycznie lnu leczą przewlekłe rany, wobec których medycyna była bezradna. - Jesteśmy zaskoczeni wynikami - mówią lekarze i pacjenci
- Takich opatrunków nie było dotąd na świecie. To jest przełom w leczeniu - mówi płk dr Piotr Pluciński, ordynator dermatologii w Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. U 30 pacjentów z jego oddziału od czerwca do sierpnia prowadzono pilotażowe badania nad opatrunkami ze specjalnego lnu. Wszystkim osobom dokuczały długotrwałe i trudno gojące się rany, których lekarze nie potrafili ani wyleczyć, ani nawet zmniejszyć.
Len uzdrowiciel
Zaledwie po trzech miesiącach stosowania u prawie 82 proc. badanych owrzodzenia oczyszczały się i zmniejszały, malał także wysięk (rany “osuszały się”), szybko pojawiała się ziarnina, która jest pierwszym etapem gojenia. Len nie alergizował ani nie powodował podrażnień, za to u 91 proc. znacznie zmniejszył się ból.
- Te wyniki to sukces, sami byliśmy zaskoczeni - przyznaje ordynator. Przykłady: u 58-latka owrzodzenia podudzia istniejące od pięciu lat zagoiły się całkowicie; 56-latek z tzw. stopą cukrzycową - rana zmniejszyła się z 20 do 12 cm kw.; 66-latek z głębokimi odleżynami wyzdrowiał.
Chorych leczono trzystopniowo. Najpierw co siedem dni przykładano same opatrunki z kilku warstw grubo tkanego szarego lnu, a po kilku tygodniach ich efekt wzmacniano emulsją z oleju lnianego i ekstraktami z wytłoków nasiennych z lnu bogatego w bakteriobójcze i grzybobójcze antyoksydanty. Wszystkie preparaty pochodziły z laboratorium prof. Jana Szopy-Skórkowskiego z Instytutu Biochemii i Biologii Molekularnej Uniwersytetu Wrocławskiego. Profesor od dziesięciu lat “ulepsza” len, wprowadzając do niego geny innych roślin. Tak powstał oxylen, którego włókna i nasiona zawierają silne przeciwutleniacze. Ich obecność, po pierwsze, chroni roślinę przed niekorzystnym wpływem środowiska, po drugie, sprawia, że z włókien można otrzymać nici chirurgiczne oraz opatrunki, które są lepsze od jałowej bawełnianej gazy. Ponieważ są bioaktywne, potrafią nie tylko chronić ranę, ale również leczyć.
- Z badań in vitro wiedziałem, że lniane włókna przyspieszają gojenie ran, opóźniają obumieranie komórek krwi, działają przeciwzapalnie i bakteriobójczo - mówi biochemik. - Badania na pacjentach tylko potwierdziły ich skuteczność. Wspomagają naturalne etapy gojenia - z uwagi na dużą higroskopijność wchłaniają wysięk, przez co zmniejszają ryzyko infekcji oraz wtórnych zakażeń. A rzadkie utkanie nici ułatwia oczyszczanie ran z elementów martwiczych i zanieczyszczeń, które przesuwając się ponad opatrunek, są izolowane od rany.
Kto rozkręci ten biznes?
O niezwykłym lnie pisaliśmy już wiosną. - Zaraz po artykule w “Gazecie” pojechałem do profesora na uczelnię i wybłagałem te opatrunki - opowiada Tadeusz Rychter z Oleśnicy. Najpierw sam zmieniałem je w domu, a potem zakwalifikowano mnie do badań pilotażowych. Od 28 lat dokuczały mu cztery bolesne rany na podudziu. Lekarze rozkładali ręce, antybiotyki ani sterydy kompletnie nie pomagały, pół życia męczyłem się z tym. Tymczasem len zdziałał cuda - wszystkie rany się zagoiły. Sam nie mogę w to uwierzyć - zachwyca się pan Tadeusz. Takich osób i podobnych opowieści było więcej. Profesor rozdawał efekty swojej pracy.
Lnianych opatrunków w aptekach na razie nie ma. Te, które stosowano w szpitalu, niewielka firma włókiennicza wyprodukowała tylko na potrzeby badań. - Jestem jedynie naukowcem, teraz przydałby się inwestor - mówi profesor.
Opatrunki nowej generacji chwali prof. Zbigniew Rybak, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran. - Będę je promował i zachęcał biznes do zainteresowania się nimi. To polski produkt, tani, z rośliny, którą można uprawiać w kraju - wylicza. - Nie daje żadnych skutków ubocznych, za to przynosi poprawę i nadzieję chorym, którzy po latach bezskutecznego leczenia przestali wierzyć, że cokolwiek im pomoże.
- Wciąż przybywa pacjentów, którzy z powodu przewlekłych chorób, m.in. cukrzycy, miażdżycy czy niewydolności żylnej, latami cierpią na przewlekłe rany - dodaje Rybert. - Dziś jest to problem aż 400 tys. Polaków.
Więcej informacji pod adresem: lnianeopatrunki@interia.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza
Autor: Aneta Augustyn
To tekst z Wyborczej, jakby zniknął ze źródła.